Ludwik Filip z Małej Polski, autor Ludomir Domański

Ramy francuskie z czasów Ludwika XV-go ich uroda , kompozycja ornamentów wywierały i wywierają ogromny wpływ na ramiarstwo w całej Europie a w tym i w Polsce. Dodatkowym istotnym czynnikiem był powrót „Ludwików” w XIX wieku po okresie dominującego klasycyzmu już w postaci masowej, popularnej. Były to ramy drewniane, ozdobione ornamentami wykonanymi z masy ramiarskiej, a nazywane od imienia następnego króla Francji ramami typu Ludwik Filip. Barokowa rama francuska, rzeźbiona w drewnie, złocona czystym złotem, była ze względu na cenę dostępna tylko dla zamożnych koneserów sztuki. Jej powrót w XIX w. nastąpił już w czasach ogromnego rozwoju mieszczaństwa i wzrostu popytu na produkt tańszy , dostosowany do potrzeb nowych klientów. Ramiarze i pozłotnicy korzystali w tamtym czasie z gotowych dociętych na wymiar profilowanych listew ramiarskich ozdobionych ornamentami z ciasta stiukowego wyciskanymi z twardych form. Taki sposób wykonywania ornamentów wymusił z czasem pewne uproszczenia kształtu i formy ramy. O ile początkowo „ramy stylowe” z ornamentami z masy ramiarskiej próbują udawać przestrzenne ramy rzeźbione to z czasem zwycięża produkt tańszy o uproszczonej kompozycji ornamentalnej. Ramy takie wykonywane są w Polsce po dzień dzisiejszy często z tych samych form odziedziczonych przez kolejne pokolenia rzemieślników. Mimo okresów panowania różnych mód na inne style historyczne Ludwik Filip trwa w polskim ramiarstwie już ponad 150 lat prawie niezmienny. Można spotkać obrazy wielu minionych szkół i epok oprawionych w takie ramy. W końcu XIX i na początku XX wieku były to ramy bardzo popularne w Małopolsce. Ramiarze Lwowa i Krakowa wykonywali Ludwiki oszczędne w ornamenty i niedrogo złocone, na tyle charakterystyczne że możemy dzisiaj mówić o małopolskich ramach typu Ludwik Filip. Można je poznać po następujących elementach. Narożniki i środki delikatne, niewyszukane w formie, cienkie wygięte zgodnie z wycinanym profilem wężyki i wreszcie dominujący sposób złocenia. Ramy te najczęściej złocono tanim brązem w proszku w technice klejowej z polerowanymi ornamentami, a w droższych wersjach z oszczędnym (Kraków) użyciem złota na kaboszonach, „jajeczkach” narożników i środków oraz na wygiętych wężykach. Ponieważ po latach, złoty dawniej brąz w proszku spatynował się do koloru starego odlewu z litego brązu, widoczny jest kontrast pomiędzy ciemną partią gładkich części ramy i zachowanymi prawdziwymi złoceniami ( często już mocno przetartymi na czerwonym podkładzie) na wybranych partiach ornamentów. Dzisiejszy ciemny stan tych złoceń bardziej odpowiada naszemu gustowi na rzeczy dawne, pokryte patyną czasu. Przezłacanie takich ram od nowa niszczy ten delikatny urok. Trzeba także powiedzieć że wraz z pochodzącymi ze Lwowa pozłotnikami Józefem Stonclem i Janem Gułą mieszkającymi po II wojnie światowej we Wrocławiu, także ich spadkobiercy i uczniowie używają podobnych technik i często tych samych ornamentów. Można więc mówić o kontynuacji stylu małopolskiego Ludwik Filip we Wrocławiu. (A także, co oczywiste w Krakowie) Na koniec ważna informacja dla zbieraczy i kolekcjonerów. Ramy złocone brązem polerowanym i prawdziwym złotem są bardzo nieodporne na wilgoć i nigdy nie należy przechowywać ich w wilgotnych miejscach lub czyścić jakimkolwiek czyścidłem związanym z wodą.

Wszelkie ubytki w ornamentach są proste do uzupełnienia, także ze względu na zachowane stare formy.